27.Narkotyk

-Ale ty jesteś piękna.

-A co na to Roksana ?

-Nie musi wiedzieć.

(…)

Od naszego…naszego pocałunku z Alanem minęły już 2 tygodnie.Przez ten czas byliśmy nie rozłączni.Wszędzie gdzie był on byłam i ja.Staraliśmy się, ukrywać to przed wszystkimi ale,i tak każdy się domyślał oprócz Roksany.Nie mogliśmy tego przez cały czas ukywać.Nie chciałam by moje życie tak wyglądało.Miałam ochotę to zakończyć.Lecz,nie potrafiłam.Za bardzo go kochałam.Lecz czasem miałam go dość.Ta ”znajomość” miała swoje plusy jak i minusy.Alan potrafił przynieść mi kwiaty z rana a wieczorem wykrzyczeć jak bardzo mnie nienawidzi.Nikomu mu tego nie mówiłam.Wstydziłam się.Nawet Ola moja przyjaciółka nie wiedziała.Alan nie pozwalał mi samej wychodzić zawsze był ze mną.

(…)

-Wychodzę do sklepu na dół przynieść Ci coś ?

-Nie nic nie potrzebuję.

Alan leżał w łóżku i chodź była już 13-sta po południu to ten nadal leżał.Nie lubił jak gdzieś wychodziałam bez niego.

-Alan kochanie pogadasz dziś z Roksaną?

-Tak dziś to zrobię.

-Cieszę się.

(…)

Gdy już wychodziłam ze sklepu z zakupami chyba na cały mięsiąc mój telefon zaczął dzwonić.Ciężko było  iść z reklamówkami i jednocześnie rozmawiać.Ale jakoś trzeba dać sobie radę.

-Hallo ?

-Clara gdzie jesteś ?

-A kto mówi ? -zapytałam

-No wiesz co…Żeby głosu własnej przyjaciółki nie poznać.

-Ola przepraszam.Po prostu jestem teraz trochę zajęta…

-No właśnie nie widziałyśmy się już od dwóch tygodni.Co się dzieje ?

-Jestem po prostu zajęta.

-Tak zajęta że nie znajdziesz nawet pięciu minut dla mnie ?

Z mojej strony nastąpiła cisza.Wiedziałam że jeżeli spotkam się z Olką Alan się wkurzy.Ale potrzebowałam dla siebie trochę czasu.A zwłasza że do dońca roku szkolnego zostało zaledwie dwa tygodnie.Póżniej jak już obiecałam Kubie jadę z nim do Szczecina.

-Olaa….

-Dobra zrozumiałam.Alan jest ważniejszy ode mnie.

-Ola to nie jest tak.

-A więc jak jest ?!

-Spotkajmy się dziś o 18 u mnie w pokoju-wyszeptałam

-18-sta u Ciebie.Cześć.

W oczach zebrały mi się łzy nie wiedziałam co mam dalej robić.Nie potrafiłam od pewnego czasu wręcz żyć bez Alana.Był jak narkotyk.Uzależniał.

(…)

Jest za pięć osiemnasta a ja chodzę po pokoju nie mogąc znaleźć sobie miejsca.Ciężko było przekonać Alana by pozwolił mi wyjść.Ale jakoś się udało.Po pokoju rozległo się ciche pukanie do drzwi.Wiedziałam że,za nimi stoi Ola.

-Wejdz

Usłyszałam tylko jak ktoś wchodzi a póżniej kroki w moją stronę.Gdy odwróciłam głowę Ola opierała się,o drzwi które dzielą pokój na dwie części.

-Cześć-to jedyne słowo które udało mi się wyszeptać.

-Dawno Cię nie widziałam.Zbladłaś.Coś się dzieje ?

Miała rację od pewnego czasu się nie wysypiam.Nie jem tak jak powinnam.

-Nie nic mi nie jest.

-Więc co się dzieje ?

-Alan.Alan się dzieje.Kochamy się.

-To już chyba wie każdy oprócz Roksany.

-On chce żebym była cały czas przy nim.Z nikim się nie spotykam.Z nikim nie rozmawiam.Ola on potrafi wykrzyczeć mi prosto w twarz jak bardzo mnie nienawidzi…Ola ja..ja  duszę się w tym chorym gównie.

Olka natychmiast pokazała ręką żebym usiadła na łóżku.A już chwile póżniej przytuliła mnie.Płacz który starałam się powstrzymać przez całą rozmowę wziął górę.Czułam co chwile jak ciepła łza spływa mi po policzku.

-Nie potrafię.Nie potrafię stawić mu czoła.Za bardzo się w nim zakochałam.

-Kochanie…Nie płacz.Musisz dać radę i przerwać to coś.

-Ale jak ?-wyszlochałam

________________________________

Następny rozdział= 1 komentarz

26.Pocałunek

-To co 18?

-18 tutaj-wyszeptałam

(…)

-Nieee

-Tak !

-Niee po prostu w to ciężko mi uwierzyć.Że on Cię zaprosił.Planujesz coś więcej ?-Spytała Olka gdy siadała na moje łóżko.

-Ola ! Jeśli chodzi Ci o to czy będzie coś, między nami dziś to odpowiedz jest prosta :Nie

-A w co się ubierasz ?

-Nie będę się stroić.

-Jak to nie ?

-No nie.Pójdę ubrana tak jak jestem.

-No okej.Dasz mi laptopa ?

-Jasne bierz leży tam gdzie zawsze.- odpowiedziałam

-To ty napewno nie zakładasz nic innego ?

-Nie.Zostaję w tym czym jestem.

-Okej.Ej wychodzi na to że,dziś mam randkę.

-Serio ?

-No i to już za…cholera 30 minut.Dobra ja lece nie mam za dużo czasu.

-No i dobra-powiedziałam

-Ej ! Nie obrażaj mi się tu.Przyjdę jeszcze dziś do Ciebie obiecuję.

-Okej to do póżniej.

Olka wybiegła tak jakby się, gdzieś paliło.A ja znów zostałam sama.Jeszcze tylko kilka godzin dzieli mnie od spotkania z Alanem.Nie ukrywam boję się,go trochę.Chociaż by dlatego jak zareagował gdy, mnie zobaczył z Kubą.To było dość dziwaczne z jego strony.

(…)

Siadając na ławce pod drzewem zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam nie przebierając się.Ale już nie miałam czasu żeby wrócić do pokoju i się przebrać.Do spotkania zostało jeszcze 5 minut.Za Chiny bym nie zdążyła się,przebrać  tak krótkim czasie.Ale gdybym uciekła nie musiałabym widzieć się,z Alanem.Zza rogu własnie wyszedł on.Już nie miałam szans żeby uciekać.Muiałam zostać na swoim miejscu.Był przystojny nie powiem że nie. Ubrany w białą bluzkę z napisem ”HOT” i czarne spodnie oraz  trampki wyglądał no całkiem całkiem.

-Cześć.- powiedziałam pierwsza

-Hej bałem się że,nie przyjdziesz.To jak idziemy ?

-Dokąd ?

-A zobaczysz.

(…)

I tak po około 20 minutach śmiania się z dowcipów Alana dotarliśmy do lasu obok którego biegam.Nigdy nie wchodziłam w głąb niego.Po prostu nie miałam takiej potrzeby.

-Zabrałeś mnie do lasu ?

-W pewnym sesie.Chodz to jeszcze kawłeczek.Ale teraz musisz zamknąć oczy.

-Dlaczego ?

-Oj, no bo to ma być niespodzianka.

-No dobrze tylko musisz mnie prowadzić.

-Daj mi rękę.

Wtedy własnie po raz pierwszy dotchnęłam Alana.Dłoń miał delikatną jak u dziecka.I już po chwili delikatnie pociągnął do przodu.

(…)

-Już możesz otworzyć.

Gdy otworzyłam oczy ujrzałam że jesteśmy prawie na końcu lasu.Przez drzewa widziałam zachód słońca.Ciepłe promienie były wszędzie.Dopiero po chwili zobaczyłam że,znajdujemy się przed średnim jeziorkiem.Woda była tak czysta że widziałam dno.Wszystkie drzewa były oplecione bluszczem.Wszędzie było pełno kwiatów i papoci.Było też wyznaczone miejsce na ognisko i cztery ławki ustawione  w półkole.

-Pięknie tu.-wyszeptałam

-Wiem dlatego Cię tu zabrałem.Chciałem byś zobaczyła to miejsce.

-Skąd o nim wiesz ?

-A kiedyś gdy pewna osoba mi je pokazała.Ale i tak najlepszy widok to ja mam przed sobą.

-Ilu dziewczyną już to mówiłeś ?

-Ty pierwsza mnie przyłapałaś.Chodz może usiądziemy ?

-Dobrze.

-Więc jak się  znalazłaś w ośrodku ? – zapytał

-Za bójki.A ty ?

-Też.Ale na szczęście już w tym roku wychodzimy.

-No tak.Nie będzie Ci żal wychodzić ?

-Nie.No może trochę.Wiele mi ten ośrodek pomógł.Zmieniłem się.Jestem jakby to powiedzieć bardziej umiem nad sobą zapanować.

-A co zamierzasz jak wyjdziesz ?

-Wiesz nawet się nad tym nie zastanawiałem.A ty dalej co zamierzasz ?

-Będę się próbowała dostać do szkoły hotelarskiej.

-Ambitnie.

Alan nie spuszczał mnie ze wzroku nawet na sekunde.Czułam że jego wzrok sięga wszędzie.Że te jego brązowe oczy są stworzone tylko dla mnie.I własnie wtedy stało się to co stać się nie powino.Alan mnie pocałował.Jego wargi były wręcz stworzone do całowania.Nasze języki pieściły się nawzajem.Alan szybkim ruchem posadził mnie na swoich kolanach.Dłonie zatrzymał na pośladkach.A ja zrobiłam to na co miałam ochotę odkąd go tylko zobaczyłam.Ręce wplotłam w jego włosy.Bawiłam się nimi przez dłuższy czas.Gdy nagle Alan zmienił położenie swoich rąk.Z pośladków przeniosły się na moją twarz.A już po chwili moje czoło opierało się o jego czoło.

-Ale ty jesteś piękna.

-A co na to Roksana ?

-Nie musi wiedzieć.

 

————————————————-

Następny rozdział – 2 komentarze

 

 

 

25.Wy coś ten ?

-Obiecuje że, nie będzie żadnej kłótni z strony Dagmary.

-Trzymam Cię, za słowo.

(…)

Stojąc pod tymi drzwiami miałam ciarki na plecach.Bałam się zapukać.Lecz,po około minucie stania pod drzwiami,udało mi się zapukać.Długo nie czekałam i w nich stanęła Pani Nowak.Ubrana była w zielony kombinezo.Wyglądała no nawet,całkiem całkiem.Inaczej niż zwykle.Inaczej w dobrym sensie tego słowa.Wyglądała tak jakby,stała w garderobie  co najmniej z dwie godziny.

-Clara co ty tu robisz ?

Jej mina była bezcenna.Wyglądała tak jakby się speszyła że,ją zobaczyłam.

-Mówiła Pani że,mam odpracować karę.No chyba że,zmieniła Pani zdanie.

Szykowałam się już,do ucieczki.Lecz ona nagle jakby sobie przypomniała co mówiła.

-A tak,tak.Już tylko wezmę kluczę i idziemy.

(…)

I tak właśnie spędzam niedzielny poranek.Jest kilka minut po 10.A ja siedzę w archiwum a, dokładnie w  piwnicy.Pani Nowak zostawiła mnie od razu po wejściu do tego pomieszczenia.Stwierdziła że, wróci za godzinę.Zostawiła mnie samą z tym bałaganem.Moje zadanie polegało na zamiataniu,czyszczeniu szafek i ogółem wycieraniu wszystkiego z kurzu.Wyglądało to tak jakby nigdy nikt tu nie wchodził.Kurz miał już, chyba  z 1 cm jak nic.

Po około 45 minutach została mi ostania szafka.Szafka najważniejsza ze wszystkich szafek.Znajdowała się, tam wielka lista ucznów z mojego roku.Byłam ciekawa co jest w mojej teczce.Wachałam się,czy aby na pewo to robić.Bałam się że ktoś mnie nakryję.

-Eee tam żyję się, końcu raz

Powiedziałam sobie cicho pod nosem.I zaczęłam szukać mojej teczki.-Jest !-Miałam swoją teczkę w dłoniach.W mojej teczce znajdowały się akta sprawy z sądu,świadectwa z ostatnich lat,decyzja w której pisało że, od dnia tego i tego uczęszczam do tej szkoły,moje zdjęcie w wersji mini i opinia psychologa.Nic ciekawego.Gdy już odłożyłam swoją teczkę zobaczłyam teczkę o wiele, bardziej interesującą.A mianowicie teczkę z imieniem Alana.Wiem że, nie powinnam tego robić no ale , cóż zrobiłam.Chwyciłam tą teczkę i już po chwili wiedziałam o nim już,zbyt dużo.Wiedziałam kiedy się,urodził,w jakim szpitalu.Nie potrafiłam już zajrzeć dlaczego się,tu zalazł.To by było za dużo.Odłożyłam teczkę w to samo miejsce co była wcześniej.

(…)

-No co ty! Naprawdę to zrobiłaś ?

-No tak…Tylko nikomu nic nie mów.

-Oczywiście.-Olka w tej samej chwili pokazała że,zamyka buzię i wyrzuca klucz za siebie.Siedziałyśmy w kawiarni tuż obok ośrodka i byłyśmy zadowolone że,możemy spędzić czas razem.

-To jak masz plany na te wakacje ?-Zapytała

-Jakub zaprosił mnie do siebie do Szczecina.

-I co jedziesz ?

-No właśnie o to chodzi że,już powiedziałam mu że,się zgadzam.

-I ty niby dasz radę sobie z tą wiedżmą Dagmarą .

-No jakoś będę musiała.A ty mi powiedz lepiej co z tobą i Dominikiem.Czy wy ten?

-Clara!

-No co ?

-Możliwe.

-No,no.

-Zgadnij gdzie mnie zaprosił…

-Gdzie ?!

-Nie zgadniesz…Najpierw na tydzień do jego rodziców do Wrocławia.

-Hahahahahah wybacz.Ale no co poznasz jego rodziców.

-No właśnie tego się najbardziej obawiam.

(…)

Gdy już wracałyśmy do ośrodka  z Olką.Ujrzałyśmy Alana i jego kolegów jak siedzieli na ławkach.

-Boże jak ja go nie lubie-wyszeptała mi na ucho Olka

-Kogo nie lubisz ?

-Alana jest tak denerwujący.Gdy tylko chce by Dominik się ze mną spotkał to on ma zawsze jakieś pretensję.

-Clara zaczekaj !

Odwróciłam się i zobaczyłam jak Alan idzie w moją stronę.

-No to co ja uciekam nie chce go widzieć

-Okej to widzimy się,póżniej.

Po chwili obok mnie nie było Olki jej miejsce zajął Alan.

-Cześć-zaczął

-Hej.

-Wiesz co bo ja tak myślałem ostatnio że, czy może dasz się namówić na spacer ?

-Jasne.

-To co 18?

-18 tutaj-wyszeptałam

______________________________________________

Następn rozdział=1 komentarz.

Przypominam że,od dnia 18.08-31.08 nie będą dodawane posty.Bo nie wiem czy będę miała internet tam gdzie jadę.

24.Telefon

-Clara – tylko to usłyszałam moje imię.Szeptem tak cichym że aż ledwo słyszalnym.Połączenie zostało zakończone.

Miałam na dziś dosyć więc,zbytnio się tym nie przejmowałam.Pewnie chłopaki z Ośrodka robią sobie kawał.

Do ośrodka ośrodka weszłam nie zauważalna.Szłam na paluszkach żeby nikt nie wyszedł, z pokoju.Na moim piętrze znów przepaliła się żarówka więc, było ciemno a zwłaszcza od pokoju nr.10 do 15.Stojąc pod swoimi drzwiami miałam problem z znalezieniem odpowiedniego klucza.W ciemności nic nie widać a na złość telefon miał tak słabą baterię że, nic nie było widać.Po ok.3 minutach w końcu znalazłam.Gdy już, miałam wchodzić do pokoju ujrzałam jak wysoka osoba wychodzi z pokoju mojej przyjaciółki.Nie wiedziałam co mam robić czy wchodzić do pokoju czy zostać.Wybrałam opcję numer jeden.Jednak moje nogi nawet nie drgnęły.Już po chwili wiedziałam kto wychodzi z Olki pokoju.To był Dominik.Wraz z Olą łączyło ich coś więcej niż przyjaźń.Było widać to gołym okiem.Postanowiłam że muszę wejść szybko do środka.

Po długim prysznicu byłam już, tak zmęczona że, nie miałam na nic siły.Miałam ochotę jak najszybciej znaleźć się w moim wygodnym łóżku.I tak też zrobiłam nie minęła minuta a ja już,tuliłam poduszkę.Powieki były ciężkie.I już gdy zasypiałam,mój telefon zaczął dzwonić.Wyciągnęłam telefon z pod poduszki.I zorientowałam się że znowu,ktoś dzwoni z numeru prywatnego.

-Hallo ?!

Nikt się nie odzywał.

-Hallo ?!

-Potrzebuję Cię.-znów okazał się to cichy szept

-Kto mówi ?

-Domyśl się…

-Robert ?

Już odpowiedzi nie usłyszałam bo połączenie zostało zakończone.

-A idź do diabła !

Wykrzyczałam do telefonu.Odłożyłam telefon i już, po chwili udało mi się zasnąć…

(…)

Obudziło mnie pukanie do drzwi.Wstałam lecz byłam ciągle zaspana.

-Chwila !

Wstając ubrałam moje papcie i jakoś doczłapałam się do drzwi.Spojrzałam przez wizjer kto tak się dobija do drzwi.I już po chwili było wszystko jasne.Przed drzwiami stał Jakub.Otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka.

-Dlaczego wczoraj nie zadzwoniłaś?!

-Też się cieszę że Cię widzę.Chcesz kawę czy herbatę ?

-Czarną kawę poproszę.-Odpowiedział siadając na łóżku.

-Więc, dlaczego nie zadzwoniłaś ?

-Oj Kuba ! Byłam po prostu zmęczona i zapomniałam.

-Claro…Dzwoniłem do ciebie chyba z tysiąc razy.

Na jego twarzy nie było już jak zwykle uśmiechu tylko pojawił się smutek.

-Spokojnie jestem cała i zdrowa.A tak po za tym która jest godzina ?

Oparłam się o mini lodówkę krzyżując na piersiach ręce.

-Jest dokładnie 08.00 rano.

-Co ? Jest niedziela ośrodek jest otwarty od 09.00 jak ty się tu dostałeś ?

-Niskie macie płoty.

-Jakub !

-No co ? A jak inaczej miałem się tu dostać ?

Spoglądałam na niego z niedowierzaniem jak on to zrobił.Woda dała znać że już, jest gotowa więc zalałam Kubie jego czarną kawę a sobie herbatę.

-Dobra poczekaj tu a ja idę się ubrać bo zaraz będę musiała iść odpracować karę.

Jakub tylko przytaknął głową.A ja udałam się do pokoju po rzeczy.

(…)

Siedząc na balkonie jedliśmy śniadanie przygotowane przez Kubę.I zakładaliśmy się ile Robert wytrzyma z Matrą.Na samą myśl o nim robiło mi się nie dobrze.

-A co ty na to żebyś pod koniec czerwca pojechała ze mną do Szczecina ?

-Yyy…to chyba nie jest dobry pomysł.Ja i Dagmara w jednym domu ?

-Obiecuję że, będzie grzeczna…Proszę…

-Niech Ci będzie.

Kąciki ust Jakuba unosiły się coraz wyżej i wyżej.Aż w końcu miał uśmiech od ucha do ucha.

-Ale tylko jedna kłótnia i już mnie nie ma.

-Obiecuje że nie będzie żadnej kłótni z strony Dagmary.

——————————————————————————————–

Uwaga:Od dnia 18.08-31.08 nie będą dodawane nowe rozdziały gdyż wyjeżdżam.I nie wiem czy będzie tam internet.

23.Bohater

Robert wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.

-Widziałem jak na mnie patrzysz.

W jednej chwili stanął za mną i swoimi dłońmi przyciągnął mnie do siebie.

-Coś Ci się musiało pomylić.

-Wiem co widziałem.

Dłoń Roberta powędrowała wyżej ku moim włosom.Czułam jak moje włosy są coraz to bardziej naprężone.Czułam ciepły oddech na mojej szyi.Aż,w końcu poczułam jak mi się nogi uginają.Robią mi się jak z waty.Nie wiedziałam co mam w tym momencie mam zrobić.

-Robert co Ci odwala…Jesteś przecież narzeczonym mojej siostry.

-To więc,po co wysyłałaś mi te twoje spojrzenie ?

-O czym ty mówisz ? Jesteś przecież w związku z moją siostrą.Nie byłabym w stanie zrobić jej czegoś takiego.Zwariowałeś ?!

Ktoś zaczął pukać do drzwi.A po chwili było już wiadomo kto to.

-Clara jesteś tam ? – Dzięki Ci Boże że to Jakub

-Cholera puść mnie.- wyszeptałam

Robert nie chętnie ale mnie puścił.

-Tak tak jestem.Zaraz wychodzę.Tylko…-Wysłałam złowrogie spojrzenie Robertowi-Poprawię makijaż i jestem.

-Dobrze tylko się pośpiesz mama jest bardzo nie cierpliwa.

-Rozumiem.To ty już idź a ja zaraz wyjdę.

-No dobra.Tylko nie siedź tu za długo bo przyjdzie po Ciebie.

Nie musiałam go widzieć żeby,wiedzieć że mówiąc ostatnie słowo pojawia mu się uśmiech na ustach.Dopiero gdy upewniłam się że nikogo nie ma pod drzwiami zwróciłam się do Roberta.

-Posłuchaj mnie.Masz szczęście że Jakub nie stoi pod drzwiami.A zrób coś w tym stylu to powiem o wszystkim Marcie.Rozumiesz ?!

Robert oparł się o ścianę a ja szykowałam się do wyjścia.

-Zobaczymy komu uwierzy…

Gdy,usłyszałam te słowa aż nogi się pode mną ugięły.Ale nie chciałam tego po sobie pokazać.Nie mogłam mu dać tej satysfakcji że się go boję.Na zewnątrz udawałam że jestem twarda jak skała ale w środku byłam niczym zostawiony na słońcu ”Mars”.Bałam się że,zrobi to jeszcze raz.

-Zobaczymy

Rzuciłam wychodząc przez ramię.Byłam z siebie zadowolona że nie spanikowałam.

Gdy już siedzieliśmy przy stole.Oczywiście że nie wszyscy.Robert postanowił symulować że boli go brzuch.Mnie to cieszyło że nie ma go z nami.Czułam się bardziej bezpiecznie wiedząc że,jest u góry w sypialni.Wydawało mi się że tylko Mama i Marta są zawiedzione że jego tu nie ma.Mi Jakubowi i tacie jakoś nie przypadł go gustu.Więc,atmosfera była nie za ciekawa.

Właśnie wybiła godzina 21.00.Nie miałam ochoty wracać do ośrodka.Ale gdy pomyślałam o Robercie chęci zostania w tym domu jakoś przeszły.Jakub zamówił mi taksówkę i proponował że pojedzie ze mną ale ja grzecznie odmówiłam.Wolałam żeby nikt nie widział że odprowadza mnie aż pod same drzwi ośrodka chłopak.Potem by jeszcze chodziły jakieś plotki.A mi to nie było potrzebne.

Taksówka przyjechała po 10 minutach.Pożegnałam się ze wszystkimi oprócz jednej osoby.Z gadatliwą mamą która,przez cały wieczór miała coś do powiedzenia.Z ojcem który ciągle wypytywał mnie o Jakuba.Z Martą która przez cały wieczór powiedziała tylko jedno zdanie : Mamo,Tato to jest Robert.Nic nie mówiła aż,mnie to zdziwiło.Wydawała się być nie obecna przez cały wieczór.No i na sam koniec zostawiłam sobie Jakuba mojego bohatera dzisiejszego wieczoru.

-Na pewno nie chcesz żebym z tobą pojechał ? – Wyszeptał gdy,wypuszczał mnie z objęć

-Na pewno.Dam sobie radę.

-No dobrze ale tylko gdy,będziesz w ośrodku od razu do mnie dzwonisz.Możemy się tak umówić ?

-Jasne.

-Jak słońce – odpowiedział-Idź to taksówka wiecznie nie będzie czekać.

-Wyganiasz mnie ? – powiedziałam to tak poważnie jak tylko mogłam.Ale duszony w sobie śmiech nie pomagał

-Ja ?! – Jakub zrobił teatralną minę-Chcę aby,moja siostrzyczka dotarła cała i bezpieczna do ośrodka-Mówiąc to zdanie swoją dłonią chwycił me policzki i ścisnął je tak że wyglądałam jak rybka.Cudem się uwolniłam.

-Dobra,dobra już idę.Pa.

Jakub nie odpowiedział lecz,po prostu wysłał mi jeden z tych swoich uśmiechów zarezerwowanych tylko dla mnie.

Będąc w taksówce mój telefon zaczął wibrować w torebce.Zanim go znalazłam już ktoś przestał dzwonić.Numer był zastrzeżony więc,nie wiedziałam kto próbował się do mnie dodzwonić.Schowałam telefon do torebki.Przykleiłam głowę do szyby i obserwowałam co się dzieje.Widziałam masy ludzi chodzące po ulicach.Telefon znów,zaczął dzwonić lecz tym razem byłam szybsza i zdążyłam odebrać połączenie.

-Tak słucham ?

-Clara – tylko to usłyszałam moje imię.Szeptem tak cichym że aż ledwo słyszalnym.Połączenie zostało zakończone.

———————————————————————————–

Następny rozdział = 1 komentarz

 

22.Robert.

-A no tak zapomniałem moja mała córeczka zostaję kobietą.

Łzy coraz bardziej napływają do do oczu.Zaczynam mrugać żeby nie uronić łzy.Ale nie udaję mi się i czuje jak ciepła łza spływa mi po policzku.Tata swą dłonią szybko wyciera mą łzę.

-Nie płacz. – mówi do mnie tak ciepłym głosem jak kiedyś gdy, byłam mała

-Po prostu się cieszę że Cię widzę.

Tata uśmiecha się do mnie.Obraca się i zasiada obok mamy na wielkiej szarej kanapie.

-To o której przyjeżdża Marta ?

Z niezręcznej ciszy wyrywa nas pytanie Kuby.

-Powinna być za 10 minut.- odpowiada mama

I znów ta niezręczna cisza.Gdyby nie było mamy panowała by inna atmosfera.Z tatą  i Jakubem mamy swoje tajemnice o których nikt nie wie.

-Pójdę zobaczyć co z tą herbatą – Mama wypowiedziała te słowa i szybko zniknęła nam z oczu.

-To jak dzieci jak rozumiem zostajecie tu na noc tak ?

-Oczywiście – odpowiedział Jakub zanim ja złapałam oddech by wydusić z siebie jedno słowo

-No to świetnie – Ojciec wypowiedział te słowa i skierował się do barku gdzie trzymał różne alkohole -Jakub chcesz whisky z lodem ?

-Nie dziękuję – odparł

-Ja nie mogę zostać…

Tata spojrzał na mnie jakbym zrobiła coś złego

-Dlaczego, nie możesz zostać ?

-Muszę odpracować karę – szepcze

-Karę ?! Moja córka karę ? Co zrobiłaś ?

Tata po nalaniu sobie whisky zasiadł na kanapie gdzie wcześniej siedział.

-Ja nic tato…-Posłałam tu złowrogie spojrzenie-Dziewczyny z mojego piętra wypisały na murach szkoły sprejem jakieś gryzmoły i wszystkie muszą odpracować karę.

-Mhm…No dobrze.Jakubie będziesz w tym roku na zjeździe rodzinnym ?

-A gdzie odbywa się tym roku ?

-Wraz z mamą planujemy zrobić zjazd we Włoszech.A dokładnie w San Marino.

-We Włoszech ? – zapytał Kuba

-Tak dobrze słyszałeś.To jak będziesz ?

-Tak postaram się.

-A Dagmara będzie ?

Te pytanie widać że zatkało Jakuba.Nasz wzrok się spotkał.Patrzył na mnie tak jakby prosił o pomoc żebym mu pomogła.

-O patrz tato Marta przyjechała.

Wykorzystując że właśnie podjechał nieznany mi samochód powiedziałam że to Marta.Co okazało się że miałam racje gdy zobaczyłam jak wysiada.

-Zaraz wracam.Pójdę zobaczyć nowego partnera mojej córki.

Gdy tylko tata wyszedł z pokoju Jakub odetchnął z ulgą.Ja wstałam i podeszłam do niego.

-Wiesz że te pytanie Cię nie ominie ?

-Tak wiem.Ale na razie dopóki to możliwe chce go unikać jak ognia.

Gdy siedzieliśmy już wszyscy przy stole nadal panowała między nami niezręczna cisza.Marta jak się okazało przyjechała z swym narzeczonym a nie żadnym chłopakiem.Tata był z tego powodu bardzo ”zadowolony”.Mama przyjęła to na klatę i udawała że się cieszy.Robert okazał się być adwokatem.Wydawał się bardzo fajnym kolesiem.Nie wyglądał tak dobrze jak Jakub.Ale też nie był brzydki.Był on wysokim brunetem o zielonych oczach.Wraz z Martą wyglądali po prostu idealnie.Robert z Martą mieszkają razem od 14 miesięcy w Warszawie.To również bardzo ucieszyło mojego tatę.Po kolacji każdy poszedł w swoją stronę.Ale jak to stwierdziła mama za 10 minut mamy wrócić na deser.Ja wykorzystałam tę chwilę i poszłam się odświeżyć do łazienki.Od mojej wyprowadzki do Ośrodka nic się nie zmieniło.Wszystko zostało na swoim miejscu.Gdy tylko weszłam do łazienki wzięłam się za poprawkę makijażu. Nałożyłam trochę różu na policzki i właśnie miałam się wziąć za rzęsy gdy naglę klamka w drzwiach zaczęła się poruszać.Otworzyły się drzwi i ukazał mi się w nich Robert.

-Zajęte.-Powiedziałam i znów wzięłam się za makijaż

-Wiem że zajęte.

Robert wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.

————————————————————————

Będzie ciekawie obiecuje ! :D

Następny rozdział = 1 komentarz

21.Dom

-Powiedz swojemu bratu że…

-Że co ?!

-Żeby do mnie zadzwonił.I nie krzycz na mnie…

-Bo co ?!

-Bo tak Ci umilę życie że już nigdy nie zobaczysz swojego brata rozumiesz ?

-Powodzenia !

Szybkim ruchem zakończyłam połączenie i oddałam telefon Kubie.

-I jak ? – pyta

-Ona jest jakaś niezrównoważona psychicznie.Powiedziała że tak mi umili życie że już nigdy Cię nie zobaczę.Rozumiesz ?! Ona mi groziła że znów mi Cię zabierze.

Jakub odpiął swoje pasy i chwilę później byłam już w jego ramionach.

-Spokojnie już nikt nie rozdzieli wspaniałego rodzeństwa jakim jesteśmy.

Oboje dostaliśmy ataku śmiechu.Jakub wypuszcza mnie ze swych objęć.I wraca na swoje miejsce.Co chwilę przyłapuję kierowce taksówki jak spogląda na nas przez lusterko.Na szybie samochodu pojawiają się krople wody.Są coraz do większe.Przyklejam głowę do szyby i je obserwuję.Czuję jak moje powieki są ciężkie.Ale nie mogę iść spać muszę stawić czoło tej rodzinnej sztuczności.Przez szybę widzę ludzi którzy biegną by gdzieś się schować przed kroplami deszczu…

Jakub płaci kierowcy taksówki który wysadził nas przed wielką bramą do naszego rodzinnego domu.Już nie pada.Można powiedzieć że już lekko widać słońce.Nasz dom to dom jednorodzinny, położony we wschodniej części Zielonej Góry.Wolnostojący, parterowy z poddaszem użytkowym oraz dwustanowiskowym garażem.Idziemy w stronę domofonu który jest ukryty w metalowej bramie.Jakub wystukuję kod.A bramka otwiera się przed nami.

-Gotowa ?

-Oczywiście -odpowiadam

Idziemy chodnikiem wyłożonym ozdobną kostką brukową.Kierujemy się do drzwi.Które otwierają się zanim którekolwiek chwyci za klamkę.W progu domu staję kobieta.Ma ona na sobie biały uniform a na to kuchenny fartuch w kolorowe kwiaty.

-Oksana !

Biegnę w jej stronę i rzucam jej się na szyję.Oksana odwzajemnia uścisk.

-Witaj Claro.Tak się cieszę że przyjechałaś.
Wypuszczam Oksanę z uścisku i idę w stronę Kuby.

-Claro nie mówiłaś że masz chłopaka.

Patrzymy się  z Jakubem na siebie i wybuchamy śmiechem.

-Nie Oksano.To nie jest mój chłopak.To Jakub mój brat.Kuba to Oksana nasza gosposia.

-Przepraszam nie wiedziałam.

Widać że Oksana ma ochotę zapaść się pod ziemię.

-Spokojnie Oksano nic się nie stało.Nie było mnie już tu od 2 lat . -  mówi spokojnie Jakub

Naszą rozmowę przerywa kobieta która dała mi szanse pojawić się na tym świecie.Tak mowa o mojej mamie.O kobiecie która ma wielkie serce.O kobiecie która nie umie się postawić mojemu tacie.

-Jakub Clara dlaczego tak stoicie na dworze ?! Wchodźcie do domu i to szybko.Oksano możesz zrobić mi zieloną herbatę ?

-Tak Proszę Pani.

Oksana idzie w stronę kuchni.A my chodzimy do domu.I idziemy za mamą do salonu.Zasiadamy spokojnie na kanapie.Co chwilę przechodzą koło nas ludzie w podobnych uniformach co Oksana.

-Jakub no w końcu przyjechałeś by odwiedzić swoich rodziców.Ile to już Ciebie nie było ?

-Dwa lata mamo.

-Już nigdy nie pozwolę na nieodwiedzanie rodziców przez taki czas.

-Jakoś nie zamierzam na dłużej stąd wyjeżdżać.

Patrze się na Jakuba i z wzajemnością.Uśmiecham się i unoszę wzrok na osobę za jego plecami.Jest to nasz tata.Człowiek który zawsze miał dla nas czas.Tylko z czasem mniej.Jest on ubrany w granitowy garnitur.Z każdym krokiem uśmiecha się coraz bardziej.W oczach widać radość.

-Jakub…Clara…

Łzy napływają mi do oczu.To z powodu tego że tak dawno nie widziałam się z tatą.Tak bardzo za nim tęskniłam.Tata stoi przy kanapie i chyba nie zamierza usiąść.

-Jakub synu jak ty wyrosłeś…

Jakub wstaję i bierze w uścisk ojca.Stoją tak około pół minuty.Tata odkleja się od Kuby i idzie w moją stronę.Ja również wstaję gdy tata jest blisko.

-Clara moja mała córeczka.Moje oczko w głowie.Ale ty wyrosłaś. – wręcz szepcze

-To przez buty…

I nagle spoglądamy na moje 10 cm szpilki.Tata unosi wzrok i patrzymy się na siebie.

-A no tak zapomniałem moja mała córeczka zostaję kobietą.

_____________________________________________________________________

2 komentarze = następny rozdział

20.Eklerka

-Też mam taką nadzieję.

Czuję się przy Jakubie bezpiecznie.Czuje że mogę mu zaufać.Że mogę powiedzieć mu wszystko.Przypomina mi się okres gdy rodzice adoptowali Kubę.Miał on wtedy 10 lat a ja 7 lat.Zawsze byliśmy razem.Gdy on biegał,skakał i robił różne dziwne rzeczy z kolegami ja byłam razem z nim.Wolałam jego towarzystwo niż Marty.Zawsze gdzie był Kuba tam byłam i ja.Nasz kontakt się nieco osłabił gdy on zapoznał Dagmarę.Jego obecną dziewczynę.Ona nie pozwalała utrzymywać z rodzicami kontaktu.A ze mną to już zwłaszcza.Od początku mnie nie lubiła.Nie wiem o co jej chodzi.Nic jej nie zrobiłam.Starałam się z nią zaprzyjaźnić lecz od niej czułam niechęć do mnie.Nie lubiła mnie i tylko ja to widziałam.Inni byli w nią zapatrzeni jak w obrazek.Jednak ja widziałam drugą stronę medalu.Widziałam jaka ona jest naprawdę.Ona pochodziła ze Szczecina i tam właśnie zabrała mojego brata.Tam właśnie „mieszkają”. Tam właśnie udają że się kochają.

-Clara.

Zostaję sprowadzona na ziemię przez głos Jakuba.

-Yyy…Tak?

-Jak zwykle zamyślona…

Mówiąc to zdanie poprawia mi kosmyk włosów i daję mi go za ucho.

-Pytałem się czy już masz plany na wakacje.

-Nie nie mam jeszcze planów.Ale znając naszych rodziców odbędzie się jak co roku zjazd rodzinny.W tamtym roku byliśmy Danii.Szkoda że ciebie nie było…

-Niestety nie mogłem być.Dagmara wymyśliła że pojedziemy do Wisły.Było okropnie.Ona dobrze wie że ja nie lubię gór a jednak mnie zaprosiła.A ja nie byłem jej w stanie odmówić.Byłem wtedy na maksa zakochany…

-A teraz już nie jesteś ?

-Jestem ale już nie tak bardzo.Nie tak bardzo jaki wtedy kiedy chodziliśmy na randki.Wtedy to było coś…wszystko robiliśmy spontanicznie.A teraz ? Teraz już tego nie ma.Te uczucie co było między nami…One po prostu wygasło.

-Przykro mi.

Przytulam się do niego.A od odwzajemnia uścisk.Dobrze mi tak.

-Nie przejmuj się tym eklerko…

Gdy usłyszałam ostatnie słowo od razu wyprostowałam się jak poparzona.

-Nikt tak do mnie nie mówił odkąd skończyłam 14lat.

-Naprawdę ?!

W jego oczach widać rozbawienie.A kąciki ust lekko się unoszą.

-Naprawdę.Odkąd skończyłam 14 lat nie było takiej potrzeby.-Pamiętam że jak byłam mała to Kuba nazywał mnie tak cały czas.Może to dlatego że ciągle  je jedliśmy.

-To muszę nazywać Cię tak częściej.

-Nie !

Patrzymy na siebie przez jeszcze dwie sekundy i każde z nas ma atak śmiechu.Czuję zimny wiatr na plecach.Naprawdę zimny.Lecz nie daję po sobie tego poznać.Na szczęście podjeżdża taksówka którą Kuba zamówił.

-Chodź idziemy.

Wskazując palcem na taksówkę.Kuba wstaję i idziemy w stronę taksówki.Szybko podchodzi do drzwi i otwiera je przede mną.Dygam przed nim unosząc lekko sukienkę.Tak jak to robiły kobiety w dawnych czasach.Wsiadam a Kuba zamyka je powoli i ostrożnie.Szybko obiega samochód i wsiada z drugiej strony.W pojeździe czuć lekko cytryną.To pewnie rzez zapach który wisi na lusterku.

-Dokąd jedziemy ? – pyta się nas starszy mężczyzna który siedzi za kierownicą.

-Poprosimy na ul. Graniczną 21.

Mężczyzna przytaknął głową i ruszyliśmy przed nami około 20 minut jazdy.Opieram głową o szybę i zamykam oczy.Moje powieki są ciężkie że nie mogę ich utrzymać.Słyszę cichą muzykę Maroon 5 sugar do tego dochodzi jeszcze wibracja.Podnoszę powiekę i widzę że Jakub trzyma telefon w dłoniach a na wyświetlaczu widnieje imię „Dagmara”. Widzę minę Kuby i już wiem że nie spieszy mu się żeby odebrać.

-Daj odbiorę-Mówię wyciągając rękę po telefon

-Dziękuję

Jakub  dodaje swój uśmiech i oddaje mi telefon.Odbieram telefon i w słuchawce słyszę głos Dagmary.

-Kuba słońce.Dlaczego nie odbierasz ode mnie telefonów ?

Jej głos jest tak słodki aż mnie zemdliło.Już przez telefon wiem że właśnie na ustach ma ten swój sztuczny uśmiech.

-Cześć Dagmara.Tu Clara…Jakub nie może teraz odebrać telefonu.

Po drugiej stronie słyszę ciszę ale tylko na chwilę

-To co on robi takiego ważnego że nie może odebrać telefonu ?

W jej głosie słychać że gula podchodzi do gardła.

-Jakub…wyszedł do sklepu i zostawił telefon.-Patrze na Kubę i na jego twarzy widzę ulgę że nie powiedziałam jej prawdy.

-Ach tak ?

-Tak…Coś jeszcze Dagmaro ?!

-Powiedz swojemu bratu że…

___________________________________________________________

Następny rozdział = 1 komentarz

19.Mam Cię na oku.

-Ale te ciastka są dobre.

Idę na balkon bo właśnie tam zasiadł z swą zacną dupą Kuba.Już przez okno widzę że zjadł wszystkie ciastka jakie tylko miałam.

-Kuba.

Mówiąc to skręcam do mojego pokoju.Podchodzę do radia i wyłączam je.Zabieram też kilka cennych rzeczy które mogą mi się przydać dzisiejszego wieczoru.Jakub jest oparty o drzwi które dzielą pokoje na połowę.Jest ubrany w czarny smoking.Dziwnie go widzieć w takim stroju.Nie mogę oderwać od niego oczu.W jego brązowych oczach widać rozbawienie.Kąciki ust podnoszą mu się nieco wyżej niż zwykle.

-I na co tak się patrzysz ? -pytam

-Na moją piękną młodszą siostrę.

-Pff…Gotowy ?

-Ja zawsze jestem gotowy Claro.

Nie wiem dlaczego ale w brzuchu poczułam motyle.Czułam że robię się czerwona na policzkach.

-To co idziemy ?

-Jasne

Kierujemy się do drzwi.Dzieli nas zaledwie pół metra.Ktoś zaczął pukać.

-Spodziewasz się kogoś ? – spytał Kuba

-Nie…raczej nie…

Nie zastanawiając się szybko chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi.Lecz tam nikogo nie było .Spojrzałam na drzwi i się przeraziłam.Widniał na nich napis : MAM CIĘ NA OKU. Było to napisane czarnym markerem.

-Clara co to jest ?

Kuba patrzył na to z przerażeniem.

-Nie wiem.

-Clara to trzeba zgłosić.Czy ktoś Ci ostatnio groził ?

-Nie !

-Daj mi klucze ja zamknę i pójdziemy to zgłosić.

Podając pęk kluczy Kubie zastanawiam się kto to mógł zrobić.Może Olka ?!Może dowiedziała się że Ja i Alan tańczyliśmy.A może dowiedziała się że on tu nocował.Cholera…Ja to umiem sobie utrudnić życie.

-Idziemy ? – Pytanie Kuby sprowadza mnie na ziemię.

-Tak tak idziemy.

-Więc prowadź.

Idziemy szybkim ruchem do pokoju Pani Nowak.Ciągle myślę kto mógł to zrobić.Odwracam wzrok na Kubę.On też jest zamyślony.Widać że buja w obłokach.Wygląda na nieco starszego niż jest.Pewnie Dagmara jest o niego zazdrosna.Ona tam a on tu.Widać już drzwi do pokoju Pani Nowak.Stoimy już pod nimi i czekamy aż ktoś otworzy.Ale chyba nikogo nie ma.

-Wątpię że ktoś tam jest. – Kuba wydaję z siebie cichy głos

-Trudno zostawię tylko numer.

Po około 2 minutach chusteczka z moim numerem telefonu wylądowała już po drugiej stronie drzwi.Jakoś udało nam się ją wsunąć.Między czasie Jakub zadzwonił po taksówkę.Centrala oznajmiła że będzie ona za 30 minut.Mamy jeszcze trochę czasu.Postanowiliśmy że pójdziemy na świeże powietrze trochę odetchnąć.Przechodzimy przez hol.I kierujemy się do wyjścia.Nogi już mnie bolą od chodzenia w tych szpilkach.Z bratem rozumiemy się bez słów.Gdy wymieniliśmy dwu sekundowe spojrzenie już wiedzieliśmy na którą ławkę pójdziemy by usiąść.Wybraliśmy tą ostatnią pod wielkim drzewem.Niebo robiło się coraz ciemniejsze.Tak jakby zaraz miało zacząć padać.Siadamy koło siebie.Ja osobiście wtedy czułam ulgę że chociaż na chwilę nie będę musiała nigdzie iść.Na dworze nie ma nikogo.Wszędzie jest cicho.

-A jak tam Dagmara ? – pytam

-Co ?

-Pytam jak tam Dagmara.

-Dobrze.

-Tylko tyle ?

-Bo o reszcie nie chce teraz myśleć.

-O jakiej reszcie ?

Minęła chwila zanim Jakub coś powiedział.

-Dagmara ciągle planuję nasz ślub.A my nawet nie jesteśmy jeszcze zaręczeni.Ciągle mówi mi o dzieciach.A ja jeszcze chce się pobawić.Nie chce mieć jeszcze dzieci.Ciągle do mnie dzwoni.Potrafi dzwonić co minutę.Teraz mam tryb samolotowy.Więc się nie dodzwoni.Ale gdy go wyłączę to zaczyna się piekło.Męczy mnie już bycie z nią…

Nie wiem co powiedzieć więc opieram głowę o jego ramię.

-Będzie dobrze zobaczysz.

-Też mam taką nadzieję.

18.Czas się szykować.

Oczy mi się same zmykają.Kładę się i po chwili już…

Słyszę że woda jest już dobra.Podchodzę do czajnika zalewam kawę.Dodaję dwie łyżeczki cukru i upijam łyk.Idę znów na balkon.Trochę się zaczęło chmurzyć.Oby tylko nie zaczęło padać.Upijam kolejny łyk kawy.Zamykam oczy.Czuję że zaraz zasnę.Z tego stanu wyrywa mnie dźwięk oznajmujący przyjście SMS.Odstawiam kubek.Widzę że to SMS od Kuby.

Hej xD Pamiętaj że dziś na 15.00 widzimy się :)

Szybko odpisuję

Cześć.No jasne jest dopiero 13.20.Wypiję tylko kawę i zaraz się ogarnę.

Wiadomość również otrzymuję szybko.

Mam po Ciebie przyjechać ?! Jestem w okolicy.

Nie zdążyłam nic napisać i dostałam następną wiadomość.

Jestem za 35 minut czy tego chcesz czy nie :)

Upijam dwa łyki kawy i odpisuję.

Ok,ok czekam xD

Kawy zostało jeszcze pół kubka.Nie wypiję już ani łyka więcej.Idę do łazienki i wylewam resztę do zlewu.Myję kubek i odkładam go na miejsce.Nic mi się już dziś nie chce.Nie chce się spotykać z rodzicami.Nie chce tego całego sztucznego spotkania z rodziną.Nie chce tej sztuczności.Ale zwalczam tego lenia.Zabieram rzeczy z pokoju i idę w stronę łazienki.Ale zaraz wracam i daję trochę głośniej radio które grało cały czas ale tak cicho  że ledwo było słychać.I teraz idę do łazienki.

Staję przed lustrem i już mam pomysł jaki będę miała dziś makijaż.Zamykam drzwi.Włosy związuję włosy w koka.Tak aby ich nie zamoczyć.Jeszcze nie wymagają mycia.Może dopiero jak wrócę.Ściągam bluzkę,spodnie,bieliznę.I wskakuję pod ciepły prysznic.Tak właśnie tego było mi trzeba.Ciepłą wodę czuję na plecach,dłoniach,piersiach i nogach.Mogłabym spędzić tu cały dzień.Nakładam malinowy balsam do ciała.Ale zaraz go spłukuję.Wszędzie czuć maliny.Lubię ten zapach.Muszę chyba kupić go więcej.Gole nogi i inne miejsca…

Ciepła para wypełnia całą łazienkę.Wychodzę z pod prysznica owijam się tylko w ręcznik.Lustro jest całe zaparowane.Przecieram je ręką i słyszę pukanie do drzwi.To pewnie Kuba.Wychodzę z łazienki w samym ręczniku.Czuję na moich nogach zimne powietrze.Zza oknem jest już ciemno.Chyba jednak wykrakałam i będzie padać.Patrze przed wizjer.Przed drzwiami stoi Kuba.Otwieram drzwi i wpuszczam go do środka.Wchodzi i idzie w stronę balkonu.Chyba jeszcze nie widział mnie.Wydaje się zamyślony.Idąc jeszcze prosto zaczyna pytanie.

-Goto…

Kończąc słowo odwraca się do mnie i zamiera.

-No no ! Masz tak zamiar iść ?! Mi się podoba ale nie wiem co na to powie tata.

Otwierając drzwi od łazienki rzucam szybkie spojrzenie na Jakuba.

-Hahaha bardzo śmieszne.Daj mi jeszcze 20 minutek.Tu masz herbatę,kawę.Ciastka masz w szafce nad lodówką.

-Ok ok

Wchodzę do łazienki i szybkim ruchem wycieram włosy w ręcznik.Szybko suszę włosy.Nakładam na siebie czystą bieliznę,rajstopy i sukienkę.Szybko nakładam lekki makijaż.Włosy prostuję.I jestem gotowa.Wychodzę i słyszę.

-Ale…

_____________________________________________________

Następny rozdział = 1 komentarz